23 mar 2011

Linux MINT 10 KDE - dziękuje, postoję

Witam.

Jako że niedawno naszła mnie ochota na sprawdzenie środowiska KDE w „praniu” postanowiłem że zainstaluje Linux Mint 10 KDE, bo nie chciało mi się czekać na finalną wersję OpenSUSE 11.4 KDE.
Wrzuciłem więc „mietusa” na pendraka i uruchomiłem rzeczone distro … OK, ładne się prezentuje … dobra, zainstaluje.

Cały proces instalacji (mimo sporej wielkości Minta) przebiegł bardzo szybko i bez żadnych niespodziewanych problemów.
Po zakończeniu instalacji uruchamiam i od razu przystępujemy do aktualizacji systemu, lecz ten twierdzi coś o uszkodzonych pakietach … uruchamiam Synaptica i nie ma żadnych uszkodzonych pakietów. Pozmieniałem kilka ustawień (m.in. aktualizacja inteligentna) i po sprawie.

Swoją drogą, dlaczego w Synapticu nie ma „aktualizacji” ?
Następnie chciałem zainstalować wszelakie kodeki, flash … zapominając że one już są w systemie.
Po przeprowadzonej aktualizacji przystąpiłem do instalowania sterowników własnościowych Nvidia co, jak w każdym „Ubuntu”jest tylko formalnością (w repo Minta jest także x-updates), restart komputera i moim oczom ukazuje się taki oto „kaszalot”:

Formalnie zatkało mnie, bo o ile spodziewałem się zepsucia rozdzielczości, ale żeby aż takie coś się urodziło !?


Na szczęście Start-up Manager  (menedżer uruchamiania) zainstalowany w Mintcie naprawił rozdzielczość oraz przywrócił domyślny wygląd (24 bity).
Dobra, po zrobieniu wszystkich aktualizacji, instalacji sterowników należałoby się przyjrzeć bliżej samemu Mintowi, którego właściwie w KDE jest mało … zwykły MINT z Gnome ma swoje mint-menu, a KDE co ?  Właściwie jedynie co przypomina że to mint (oprócz splasha na starcie) to „miętusowy” odpowiednik Centrum Oprogramowania z Ubuntu (nic specjalnego wg. mnie).

To może samo KDE dostępne w tej dystrybucji będzie dobrze przygotowane ?
Oczywiście nie trudno zauważyć że domyślny wygląd Gnome w np. Ubuntu NIE ma co startować do domyślnego wyglądu KDE z jego wszystkimi wodotryskami, plazmami itp.


Menu Lancelot trochę przymula podobnie jak i samo KDE w tej dystrybucji … cóż, trudno.
Sam start systemu na tym distro trwa dość długo (ubuntu w tym samym czasie wystartowało by 2 razy), zużycie pamięci to około 420 MB no i trochę procesora ciągną wszelkiego rodzaju efekty graficzne kwin (compiz w ubuntu podobnie), ale prezentuje się całość w KDE spójnie i przede wszystkim ładnie … choć nie wiem po co komu np. „śnieg” na pulpicie, ale ładny jest.
Zarządzanie owymi efektami jest znacznie prostsze (łatwiejsza konfiguracja) niż użeranie się z ustawieniami Compiza, lecz te drugie są bogatsze. Z drugiej strony w KDE możemy łatwo np. ustalić grubość „suwaka przewijania” i wiele innych rzeczy dotyczących okna, a całość jest podana w przejrzysty sposób. Możemy sobie łatwo ustawić pokaz slajdów na pulpicie czy też interaktywne wyświetlanie Ziemi na naszym pulpicie.
Generalnie możliwości ustawień (panele, widżety, okna, pulpit itd) są naprawdę przyzwoite.


I wszystko byłoby dobrze gdyby całość działała trochę szybciej oraz PRZEDE WSZYSTKIM byłoby stabilne, a tak nie jest.
Miałem Minta 10 KDE przez prawie 3 dni i w tym czasie zdarzało się że efekty kwin raz przymuliły solidnie mojego komputera (grzebałem wtedy przy kostce pulpitu). Najgorsze jest to że każdego dnia pojawiały się jakieś błędy (bugi)…


Albo samo KDE 4.6.1 jest niedopracowane lub to kwestia samego MINTa, ale takich kwiatów w Ubuntu 10.04 przez pół roku w ogóle nie miałem a tutaj to codzienność (dosłownie), … ehh.
Natomiast dzisiaj przy próbie zmiany wyglądu okna (odpowiednik „elementów sterujących” w motywach gnome) coś się kompletnie posypało i cały Mint 10 KDE zdechł … jedynie kursor działał.
Zainstalowany obok Ubuntu 10.04 działa elegancko … ponowne uruchomienie Minta, niby wszystko dobrze lecz przy próbie otworzenia jakiegokolwiek okna lub programu z menu kończy się ponownym „freezem śmierci”. No ludzie litości …

OK, gdybym coś sam przekombinowałbym w systemie, ale przy zmianie elementu motywu okna !?
Dystrybucji Linux Min 10 KDE serdecznie podziękuje i poczekam do 10 marca na openSUSE 11.4 z KDE.
Tak więc (przynajmniej aktualnie) nie zanosi się na to abym miał całkowicie opuścić Gnome na rzecz KDE, bo jeśli „suseł” z KDE okaże się być dużo bardziej dopracowaną dystrybucją to będę co najwyżej używał dwóch środowisk co by bardziej poznać KDE (te kilka dni to zdecydowanie za mało na w miarę poznanie środowiska KDE).

Na koniec, ta cała „szklistość” KDE na pierwszy rzut oka robi ogromne wrażenie (podobnie menu), ale po pewnym czasie zaczyna to przeszkadzać i męczyć – np. po zwykłym menu gnome biega się jak młoda sarenka a w KDE już wolniej, więc na KDE bardziej się patrzy, a Gnome się po prostu używa … ot taka refleksja

 ps. Nie wiem za co lub dzięki czemu Mint zajmuje aż 2 miejsce na distrowatch, naprawdę nie wiem za co. Dla mnie to tylko remix Ubuntu (aktualnie).


To tyle.

2 komentarze:

  1. Wszystko Sie poprostu pieprzyło tylko dlatego że Mint KDE Był oparty o Kubuntu a jak wiadomo, jest to mocno "sypka" dystrybucja.
    Mint 11 KDE Będzie już oparty na debianie więc - Będzie lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobne doświadczenia z KDE 4. GNOME 3 jednak nakazuje mi zmieniać pociąg, dlatego sprawdzam każdą kolejną wersję KDE, czy przypadkiem nie nadaje się już do użycia ;). Aktualnie jestem przy KDE 4.7 i mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać do KDE 5 :p.

    OdpowiedzUsuń