29 mar 2011

Ubuntu 10.10 - wrażenia z użytkowania

Witam.

Tak, nie ma to jak napisać coś "na czas" bo jednak od premiery Mavericka upłynęło już sporo czasu (a premiera Natty za miesiąc), choć też dość długo siedziałem na ostatnim LTSie ... nieważne.

W sumie to dopiero na początku marca przesiadłem się na Ubuntu 10.10, więc dany mi miesiąc pozwolił mej osobie na zapoznanie się z tą dystrybucją.

Co można powiedzieć ?
Eee ... działa ?

A tak na serio to faktycznie działa ;)
W sumie z błędów, które były widoczne po kilku godzinach po aktualizacji 10.04 do 10.10 to pojawiające się błędy z wyświetlaniem, choć myślałem że to być może problemy po przeprowadzonym "apgrejdzie" ... nie bardzo, gdyż po świeżej instalacji problem czasami też się pojawia.
Generalnie objawia się to fragmentem pulpitu na którym powinien się wyświetlić program/menu pojawia się jedynie zarys okna ... jakby duch,  a sam fragment pulpitu łapie chwilowego freeza.


Poza tym przy włączaniu menedżera kompozycji metacity panele Gnome (szczególnie górny) wyświetlają się ze sporym opóźnieniem czasowym, podobnie jak to co się znajduje na pulpicie.
Całość zachęcamy do "pojawienia się" za pomocą kursora.

Raz zdarzyło mi się iż panele nie chciały się wyświetlić.
Jakby ich w ogóle nie było na miejscu, lecz tam były (menu, funkcje paneli Gnome się wyświetlały pomimo ich "wizualnej" nieobecności).

W Lucid nic takiego nie zauważyłem.

Ubuntu 10.10 upgrade z Ubuntu 10.04 LTS

Oprócz powyższych zastrzeżeń nie zauważyłem jakiś większych błędów czy też problemów ze stabilnością systemu, więc Maverick Meerkat jako całość zrobił na mnie pozytywne wrażenie, ale też nic więcej.

Ot zwykła wersja Ubuntu na szkolną "czwórkę" bez plusa, czyli dobrze ale bez szału ;)


ps. szukajka w Synapticu jest po "złej" stronie, no i po co mi Evolution w kilku miejscach menu ?

ps2. w menu głównym Źródła Oprogramowania nie były bodajże domyślnie włączone ... dlaczego ?

0 komentarze:

Prześlij komentarz